
Skanujesz kod kreskowy lub wrzucasz zdjęcie składu. W dwie sekundy otrzymujesz pełną analizę - składniki problematyczne i te warte uwagi oraz czy marka testuje na zwierzętach i czy produkt jest odpowiedni dla Ciebie. Wyłącznie na podstawie oficjalnych danych.
Bez punktacji i bez wyniku „45/100”, który nie mówi nic o tym, co właściwie jest nie tak. Raz mówisz w profilu, czego unikasz — odtąd widok „Twoje kryteria” pokazuje tylko to. Pełna analiza zostaje obok, dla pełnego obrazu — z nazwami składników, nie samymi licznikami. „24 alergeny” niczego nie uczy. „Linalool, Limonene, Geraniol” uczy.
Raz zaznaczasz w profilu, co Cię dotyczy — cerę wrażliwą, tłustą, suchą, przebarwienia albo oznaki starzenia. Odtąd widzisz tylko interakcje, które faktycznie Cię dotyczą. Pełny obraz zostaje jedno kliknięcie dalej, w widoku „Pełna analiza”.
Zaznacz dwa produkty z historii albo ulubionych. Zobaczysz nie tylko czym się różnią — kryteria, składniki aktywne i ich konkretną formę — ale i co mają wspólnego. Bez wyroku, który jest „lepszy”: appka pokazuje fakty, decyzja zostaje Twoja.
Tylko fakty, żadnych opinii. Co miesiąc publikuję informacje oparte na badaniach z ostatnich 3 lat — opinia należy wyłącznie do Ciebie.
Trzymam je osobno, bo znaczą co innego — marka może nie testować na zwierzętach, a wciąż używać lanoliny albo miodu. Przy każdym statusie znajdziesz certyfikat i datę potwierdzenia.
Producent musi wypisać skład od tego, czego jest najwięcej — ale tylko do stężenia 1%. Tam, gdzie się da, szacuję to miejsce na liście na podstawie kolejności i przepisu — to prawdopodobna granica, nie wynik pomiaru laboratoryjnego. Czasem nie da się jej wyznaczyć nawet w przybliżeniu — wtedy piszę to wprost, zamiast rysować linię na wyczucie.